"ANLAGE SÜD" - STRZYŻÓW, CIESZYNA-STĘPINA
Trzecim stanowiskiem dowodzenia na wschodzie, budowanym w ramach przygotowań do wojny ze Związkiem Radzieckim były kompleksy schronów Gefechtstand "Anlage Süd" (Stanowisko Dowodzenia "Obszar Południe") na Rzeszowszczyźnie. Stanowisko tworzyły: tunel kolejowy przebity przez Żarnowską Górę w Strzyżowie i betonowy schron kolejowy wraz z zapleczem, koło miejscowości Stępina.... Lokalizacje kompleksów wytyczono wiosną 1940 roku, a niedługo później, po przeprowadzeniu prac przygotowawczych, z dużym rozmachem przystapiono do budowy obiektów.... Prace prowadziła Organizacja Todta jako inwestycję firmy "Askania", a ściślej "Hohtief Aktiengesellschaft fur Hoch-und Tiefbauten, Baustellung Chemische Werke Askania. Frysztak, Kreis Krosno". Wśród ważniejszych przedsiębiorstw uczestniczących w budowie wymieniana jest również inna o nazwie "Kabza".
Warto zatrzymać się przy lokalizacji budowanych tu obiektów. Stanowisko dowodzenia "Anlage Süd" znalazło się niedaleko ważnego szlaku drogowego i kolejowego przedwojennej Polski wiodącego ze Lwowa przez Rzeszów do Krakowa i leżało na południowych krańcach Centralnego Okręgu Przemysłowego - najnowocześniejszego ośrodka przemysłu ciężkiego, chemicznego a przede wszystkim zbrojeniowego utworzonego w międzywojennej Polsce. Poza istniejącymi tu od dawna ośrodkami przemysłowymi w rejonie Kielc, Ostrowca Świętokrzyskiego i Lublina, począwszy od 1936 roku na południe od nich zaczęło powstawać kilkadziesiąt nowoczesnych na owe czasy fabryk, z których wiele, w chwili wybuchu wojny było w fazie budowy bądź rozpoczynało dopiero produkcję. W COP-ie znalazły się między innymi oddziały Polskich Zakładów Lotniczych (PZL); Wytwórnia Płatowców (WP-2) w Mielcu, Wytwórnia Silników (WS-2) w Rzeszowie oraz Lubelska Wytwórnia Samolotów (LWS), a także szereg fabryk uzbrojenia i amunicji podległych Państwowej Wytwórni uzbrojenia (PWU) m in. W Radomiu, Pionkach, Starachowicach, Skarżysku Kamiennej, Kraśniku, Stalowej Woli, Sanoku, Dębicy, Jaśle-Gorajowicach. W Krośnie i Rzeszowie, a więc niedaleko planowanej budowy "Anlage Süd" znajdowały się duże lotniska. W okolicy były również liczne poligony, związane ze skoncentrowanym tu przemysłem zbrojeniowym, najbardziej znanym stał się poligon koło miejscowości Blizna, skąd w czasie wojny Niemcy przeprowadzali próbne starty rakiet V-1 i V-2.
Choć Strzyżów i Cieszyna znajdowały się na uboczu ośrodków przemysłowych, a wznoszenie kwater wymagało utwardzenia dróg dojazdowych, budowy bocznic kolejowych, doprowadzenia linii energetycznych, podobno nawet gazociągu, to zaplecze jakie stanowił zagarnięty przez Niemców COP znakomicie ułatwiło budowę potężnych betonowych obiektów.
Na budowie zatrudniono ok. 4000 robotników sprowadzonych z Rzeszy (w różnych okresach świadkowie określają ich liczbę od 2000 do 10000). Zakwaterowano ich w obozach utworzonych w miejscowościach Frysztak i Szebnie. Tereny budów były ściśle strzeżone, ogrodzono je wysokim drewnianym płotem oraz zasiekami z drutu kolczastego. Mimo tajemnicy, w jakiej utrzymywano charakter prowadzonych tu prac zatrudniano również robotników miejscowych, wykorzystując ich przy pracach pomocniczych poza strzeżonym rejonem budowy oraz przy transporcie materiałów budowlanych i wywózce urobku, jednak przy bramie wjazdowej na teren budowy zaprzęgi przejmowali Niemcy (bo okoliczna ludność miała wówczas jedynie furmanki i wozy konne).
W Cieszynie-Stępinie powstał prawie 400-to metrowy schron dla pociągu sztabowego,... Ma on... ostrołukowy przekrój,... wnętrze z główną nawą, w której znajdował się tor kolejowy i korytarzem bocznym podzielonym drzwiami gazoszczelnymi na szereg niewielkich pomieszczeń. ...kilkunastometrowy przedsionek z pionowymi, lekko tylko ściętymi na górze, bocznymi ścianami, w których osadzono potężne pancerne wrota, przez które wjeżdżał pociąg. Za przedsionkiem rozpoczyna się prosty odcinek schronu. W swej środkowej części ta gigantyczna budowla łagodnym łukiem skręca o kilkanaście stopni w lewo, aby przejść w końcowy, znów prosty, odcinek obiektu.
Schron kolejowy usytuowano w dolinie niewielkiej rzeczki Stępinki między rzeką i biegnącą wzdłuż niej drogą, a zboczem wzgórza. Po przeciwnej stronie Stępinki rozmieszczono zespół schronów technicznych, trzy schrony bojowe kryjące ogniem przedpole od strony wjazdu do schronu kolejowego oraz bierny schron mogący pomieścić dwie drużyny piechoty. Od położonej na wschód stacji kolejowej w Wiśniowej do kompleksu doprowadzono trzykilometrową bocznicę. Ciekawostką jest to, że kanały instalacyjne łączące schron kolejowy z zespołem schronów technicznych (mieszczących siłownię, ciepłownię i urządzenia wentylacyjne) poprowadzono pod dnem rzeki Stępinki. Izolacja kanałów była tak skuteczna, że jeszcze w latach osiemdziesiątych można nimi było przejść pod korytem rzeki prawie sucha stopą. Zastanawiające jest również to, że Niemcy nie zdecydowali się wkomponować schronu kolejowego w oddalone o kilkanaście metrów zbocze góry, co po zakończeniu budowy i obsypaniu schronu ziemią ułatwiłoby z jednej strony maskowanie obiektu, a z drugiej znakomicie zwiększyło odporność na bombardowanie.
Zupełnie inną technikę zastosowali Niemcy do zbudowania schronu dla pociągu w Strzyżowie. Powstał tam tunel kolejowy przechodzący na wylot przez wnętrze góry. Linia kolejowa z Jasła do Rzeszowa na odcinku od Strzyżowa do Żarnowej biegła w dolinie Sanoku, wzdłuż zakola rzeki omijając Żarnowską Górę. Przekopano przez nią tunel prowadząc w nim bocznicę rozpoczynającą się na stacji kolejowej w Strzyżowie i łączącą się z linia kolejową po drugiej stronie góry. Prawdopodobnie tunel w tym miejscu istniał już wcześniej, a zbudowała go jeszcze przed pierwszą Wojną Światową firma "Universale" z Wiednia. Niemcy powiększyli znacznie przekrój tunelu i wykonali betonową obudowę jego wnętrza. Nawa tunelu ma około 480 m długości i jest obszerniejsza niż w schronie w Cieszynie (nie ma tu jednak bocznego korytarza). Ma również nieco inny kształt. Obudowa, której boczne części wykonano z betonu a sklepienie wymurowano z cegieł ma kształt okręgu o średnicy 8,50 m, a w najwyższym miejscu osiąga wysokość około 6 m. W dolnej, płaskiej części tunelu o szerokości ok. 8 m ułożono tor kolejowy (przesunięty nieco w bok względem osi symetrii tunelu). Oba końce tunelu obudowano murami oporowymi. Tworzącymi rodzaj przedsionków, na końcu których (15 m od wlotów do tunelu) w betonowych przegrodach osadzono stalowe wrota. Wrota o wymiarze 4,5 na 4,5 m składają się z dwóch skrzydeł dzielonych dodatkowo w połowie wysokości każdego z nich. Są to jedyne zachowane wrota w schronach kolejowych, a na podstawie powojennych zdjęć z Konewki gdzie widać bardzo podobna konstrukcję wrót można przypuszczać, że wszystkie schrony kolejowe zarówno w "Anlage Mitte", jak i "Anlage Süd" wyposażono w podobne bramy wjazdowe. Potwierdzają to też zachowane do dziś, podobne we wszystkich tych obiektach ościeżnice i jarzma zawiasów. Obok wrót, z obydwu stron strzyżowskiego tunelu, znajdują się niewielkie przybudówki (wartownie) z dodatkowymi, labiryntowymi wejściami do głównej części nawy.
Z wnętrza tunelu na powierzchnię wyprowadzono szyb wentylacyjny. Nieopodal, od strony stacji kolejowej w Strzyżowie, zbudowano na powierzchni zespół schronów technicznych połączonych z tunelem kanałami instalacyjnymi (obecnie schrony te mieszczą stację uzdatniania wody), a nad brzegiem Wisłoka powstało ujęcie wody dla potrzeb dla potrzeb kompleksu.
Intensywne prace przy budowie kompleksów trwały jeszcze wiosną 1941 r. Latem, już po ataku na Związek Radziecki budowa zaczęła stopniowo zamierać. Wywieziono stąd robotników i sprzęt budowlany. Drewniany płot zastąpiono ogrodzeniem z drutu kolczastego, obiekty zamaskowano a teren od strony Frysztaka zaminowano.
Już jesienią 1940 r. w okolicach "Anlage Süd" OKH przygotowywało miejsce na kwaterę Sztabu Generalnego. W swym dzienniku, pod datą 2 października, wspomina o tym gen. Halder. Druga kwatera sztabu [jako pierwszą Halder wymienia Mauerwald], na wszelki wypadek, na południu, w rejonie Pogi (na południowy wschód od Jasla): uzdrowisko, w którym urządzenie kwatery nie wymaga dużego nakładu pracy. W razie potrzeby posiadania stanowiska dowodzenia na odcinku środkowym będzie trzymana w pogotowiu Spala, a prócz tego specjalne pociągi. Nazwa Pogi jest pomyłką autora lub przekłamaniem powstałym w trakcie opracowywania rękopisu do druku. Takiej miejscowości w okolicy nie ma. Są natomiast Rogi, położone rzeczywiście na południowy wschód od Jasła, 30 km na południe od Strzyżowa, na granicy uzdrowiska Iwonicz-Zdrój i tam najprawdopodobnie miała powstać kwatera sztabu generalnego. Przytoczony wyżej fragment dzienników dość jednoznacznie wiąże ze sobą funkcje i pierwotne przeznaczenie stanowisk dowodzenia "Anlage Süd" i "Anlage Mitte", a wzmianka o specjalnych pociągach przygotowanych do pełnienia zadań sztabowych potwierdza rolę, jaką schrony kolejowe miały pełnić w ochronie "Sonderzugów" przed bombardowaniem.
Warto jeszcze wspomnieć o XVIII-wiecznym zespole pałacowym w miejscowości Wiśniowa leżącej między Cieszyna a Strzyżowem, który mógł być wykorzystany zarówno na cele rezydencjonalne, jak i sztabowe. Hitlerowscy dowódcy często i chętnie korzystali bowiem z "gościny" w starych szlacheckich i arystokratycznych siedzibach.
Gefechtstand "Alange Süd" nie wykorzystano jednak do roli stanowiska dowodzenia południowym zgrupowaniem wojsk niemieckich podczas ataku na Związek Radziecki, jaką miała pierwotnie pełnić. Podobnie jak w Jeleniu i Konewce, 22 czerwca 1941 r. schrony: strzyżowski i cieszyński stały puste. I tak było przez następne dwa miesiące, 26 sierpnia do Stępiny przybywa Hitler w towarzystwie Mussoliniego udającego się na "wizytację" oddziałów włoskich na froncie wschodnim. O tej wizycie wspomina adiutant Hitlera von Belov: Najpierw przybył Mussolini w odwiedziny do włoskich jednostek wcielonych do grupy armii "Południe". 25 sierpnia Hitler przyjął go w Wilczym Szańcu. 26 pojechał z nim do Brześcia i dalej do FHQ na południu. 28 sierpnia obaj mężowie stanu polecieli samolotem do grupy armii ..."Południe" (...). Hitler z Mussolinim przylecieli wtedy na lotnisko w Krośnie, a stamtąd w kolumnie samochodów udali się do Cieszyny, do której już wcześniej przyjechał Fuhrersonderzug "Amerika". Pociągiem Hitlera przyjechali później do Strzyżowa, gdzie Hitler pokazał gościowi drugą część kwatery "Anlage Süd". Wizyte Hitlera w tych stronach potwierdza również jego sekretarka Christa Schroeder w nieco naiwnym liście do swojej przyjaciółki napisanym, 30 sierpnia 1941 r. już po powrocie do Wolfschanze: Byliśmy kilka dni w Galicji (...) Szef [Hitler] także nie wygląda najlepiej, po prostu wychodzi za mało na świeże powietrze i dlatego jest nadzwyczaj wrażliwy na słońce i wiatr, co widać podczas kilkugodzinnych podróży samochodem, (...). Bardzo chętnie był została w Galicji, właściwie prawie wszyscy byli za tym, ale nie ma tam zapewnionego bezpieczeństwa. Podobno codziennie są jakieś incydenty, a ponieważ nie można tamtego obszaru tak dobrze ogrodzić i zamknąć jak tego tutaj, niebezpieczeństwo jest zbyt duże. Za to krajobraz tak uroczy, że aż byłam zaskoczona. Dalej następuje ckliwy opis podbeskidzkich krajobrazów i sielskich widoków, których harmonijny obraz zakłócają tylko zbrojne ekscesy "polskich bandytów". Przytoczony opis pokazuje jeszcze jeden, nie brany wcześniej pod uwagę przez Niemców, aspekt lokalizacji w tym rejonie kwater dowodzenia. Schrony zabezpieczały przed bombami, ale nie przewidziano, że w tych rejonach będzie działał prężny ruch oporu i partyzanci mający swe siedziby w okolicznych górskich lasach, skutecznie będą dezorganizować poczynania okupantów na tych terenach. Szczególnie dotkliwe stały się dla Niemców ataki na szlaki komunikacyjne. Być może z tego powodu niemieccy sztabowcy nie byli skłonni do częstszego korzystania z przygotowanej dla nich "Anlage Süd" i kontemplowania "uroczych krajobrazów" okolic Strzyżowa i Cieszyny, choć ówcześni mieszkańcy tych okolic wspominają o kilkakrotnych jeszcze, późniejszych przyjazdach pociągów sztabowych do schronów.
Wykorzystanie obiektów kwatery w późniejszym okresie wojny nie jest do końca jasne. Z jednej strony pojawiają się opowieści o pociągach wjeżdżających do schronów i trwających tam ciągle pracach przy wykańczaniu obiektów czy też ich adaptacji do innych niż sztabowe celów. Z drugiej strony w 1944 roku schrony w Strzyżowie i Cieszynie pojawiają się w planie dyslokacji niemieckich zakładów zbrojeniowych (tzw. plan Geilenberga) co sugeruje, że zostały one wykorzystane w niemieckim systemie produkcji przeznaczonej do celów wojennych.
Kompleks w Strzyżowie figuruje tam jako "2004 Tunel Strzyżow-Jasło "Phoenix"" a obiekty w Cieszynie oznaczono jako "6000 Tunel Wiśniowa "Kakadu"". Chociaż nie ma tam wzmianki o umieszczeniu w schronach konkretnej produkcji to zarówno w opowiadaniach świadków, jak i we fragmentach opublikowanych raportów wywiadu AK, dość intensywnie penetrującego te tereny powtarzają się informacje o ciągłych pracach w kompleksach i wykorzystywaniu do nich robotników przymusowych i jeńców.
Wiele pogłosek wiąże schrony z doświadczeniami prowadzonymi nad bronią rakietową. 17.08.1943 r., po nalocie alianckich bombowców na kompleks w Peenemünde na wyspie Uznam, gdzie mieściły się ośrodki badawczo-konstrukcyjne i fabryki V1 i V2, Niemcy postanowili przenieść doświadczalną część ośrodka prowadzącego prace nad rozwojem rakiet V2 poza zasięg angielskiego lotnictwa. Wybrali wysiedloną wieś Blizna leżącą w środku położonego 30 km na północ od Strzyżowa poligonu "SS Tnippenubungsplatz-Heidelager". Poligon ten, istniejący od 1940 r., zajmował obszar ok. 300 km2 między miejscowościami Sedziszów, Kolbuszowa, Brzeźnica i Rzęchów. W jego wydzielonej części rozpoczęto intensywną budowę doświadczalnej bazy rakietowej o nazwie "Artillerie-zielfield-Blizna". W szybkim tempie powstawały stanowiska startowe dla rakiet, hangar, baraki, drogi dojazdowe i bocznica kolejowa, a także schrony bojowe zabezpieczające teren bazy. Przy pracach budowlanych wykorzystywano więźniów z "Kommando Blizna", wydzielonego z niedużego obozu koncentracyjnego w okolicy Pusikowa. O wadze jaką hitlerowskie władze przykładały do prowadzonych w Bliźnie prac świadczy inspekcja tych terenów przeprowadzona przez samego Reichs Führera SS Himmlera we wrześniu 1943 roku. Kto wie czy nie zahaczył on wtedy o Strzyżów czy Stępinę, bo okoliczni mieszkańcy wspominają o kilku wizytach "pociąguHitlera" w tych miejscowościach, choć wszystko wskazuje, że Hitler był tutaj tylko raz. A przecież Himmler również dysponował własnym pociągiem specjalnym, a jego podróżom towarzyszyły podobne środki bezpieczeństwa i oprawa jak w przypadku Hitlera.
Pierwszy start rakiety V-2 z poligonu w Bliźnie miał miejsce 25 listopada 1943 r., co nie uszło uwadze wywiadu Armii Krajowej, prowadzącego skrupulatną statystykę startów i miejsc upadku niemieckich rakiet. W rakietach, startujących ze zbudowanych tutaj stanowisk startowych, prowadzono prace nad usprawnieniem działania mechanizmów sterujących i poprawą celności pocisków. Chociaż kompletne pociski rakietowe, przywożono z fabryk położonych na terenie Niemiec, to przygotowywano je do startu, napełniano paliwem, uzbrajano, a również dokonywano modyfikacji na terenie bazy w Bliźnie. W schronach Strzyżowa i Cieszyny mogło wtedy istnieć zaplecze magazynowe dla poligonu. Mimo, że gotowa do startu rakieta ważyła prawie 13 ton, to sam kadłub z urządzeniami sterującymi, dyszami i zbiornikami paliwa ważył zaledwie 3 tony, tonę głowica bojowa, resztę wagi stanowiło paliwo: 4 tony alkoholu i 5 ton skroplonego tlenu oraz niewielka ilość perhydrolu. Paliwo tłoczono do rakiety dopiero przed jej ustawieniem na stanowisku startowym (była to zresztą najbardziej niebezpieczna operacja w przygotowaniu rakiety do startu). Przewiezione w cysternach paliwo musiano gdzieś składować. Wyposażone w tory kolejowe potężne schrony, niewykorzystywane już w tym czasie do celów sztabowych, mogły być dobrym miejscem do tego celu.
Największe zakłady produkujące rakiety V-2, Mittelwerke "Dora" znajdowały się w tunelach i sztolniach wykutych w masywie Koluistein niedaleko Nordhausen w Górach Harzu. Pozostałe zakłady produkujące V-2 (Zeppelin w Friedrichschafen, Rax-werke w Wiener Neustadt oraz Peenemunde) zostały zbombardowane przez Anglików, co ograniczyło znacznie ich możliwości produkcyjne. Być może wraz z przeniesieniem poligonu poza zasięg angielskich bombowców do Blizny, Niemcy rozważali również plany uruchomienia montowni rakiet w Strzyżowie. Pewne analogie nasuwa tutaj umiejscowienie linii montażowej rakiet w przelotowych tunelu w zakładach "Dora". Do tunelu tego, (a właściwie dwóch tuneli połączonych sztolniami - w drugim montowano V-1) choć znacznie dłuższego (2600 m) i obszerniejszego niż w Strzyżowie z jednej strony dowożono podzespoły, a z drugiej wyjeżdżały gotowe do transportu pociski V-2. Chociaż żadne istotne fakty czy też opisy świadków nie potwierdzają tej teorii, to mała, zagubiona wśród lasów wioska Blizna ma, na pewno swój wkład w rozwój techniki rakietowej.
Bardziej prawdopodobne jest wykorzystywanie w końcowym okresie wojny schronów w Cieszynie i Strzyżowie jako magazynów amunicji produkowanej w pobliskich fabrykach. Najbliższa z nich znajdowała się w oddalonych zaledwie o 20 km od Cieszyny Gorajowicach na przedmieściach Jasła. Jeden ze świadków wspomina o zdobyciu przez partyzantów pociągu z materiałami wybuchowymi tuż przed wycofaniem się Niemców z tego terenu w lipcu 1944 r. Miało to miejsce w okolicach Wiśniowej i jak sądzono materiały miały posłużyć do wysadzenia schronów, ale mogła to być również ewakuacja, przed nadciągającym frontem, zapasów amunicji zgromadzonej w schronach. Wycofując się Niemcy starali się wywieźć ze sobą wyposażenie obiektów aby nie wpadło w ręce Rosjan i Polaków, ale rzadko wysadzali w powietrze ogołocone betonowe schrony. Pochłaniało to zbyt wiele materiałów wybuchowych, których brak dotkliwie dawał im się we znaki pod koniec wojny na froncie.
Podobnie jak w Jeleniu i Konewce, wokół schronów :Anlage Süd" krążą opowieści o wielokondygnacyjnych podziemiach, prowadzących do nich klatkach schodowych i windach. Miały tam się znajdować hale produkcyjne, kasyna, luksusowe, wykończone boazeriami pomieszczenia dla Hitlera i jego generałów. Jednak do dziś nie natrafiono na ślady podziemi a ich istnienie jest mało prawdopodobne. Opowieści te są często próbą interpretacji przeznaczenia tajemniczych, zbudowanych w niespotykanej dla prostych ludzi formie obiektów. Należy pamiętać, że 60 lat temu te rejony były zacofane, w wielu miejscowościach nie było prądu, a gazeta była rzadkością. Pojawienie się betonowych molochów przekraczało granice wyobraźni wielu mieszkających tu ludzi, a to z kolei stwarzało sprzyjającą atmosferę do powstawania najbardziej nawet nieprawdopodobnych opowieści na ich temat, które dzisiaj przytaczane są w ubarwionej z upływem lat formie.
Rejon "Anlage Süd" został zdobyty przez oddziały I Frontu Ukraińskiego w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. Kilka dni później, tracąca impet letnia ofensywa wojsk radzieckich zatrzymała się na pięć miesięcy zaledwie dwadzieścia kilometrów na zachód od Cieszyny, na linii Jasło - Mielec. Do zdobycia tych terenów przez Armię Czerwoną walnie przyczyniły się działania dywersyjne licznych, dobrze zorganizowanych oddziałów partyzanckich polskiego podziemia.
Schron w Cieszynie-Stępinie i tunel w Strzyżowie można dziś zwiedzać; zachowały się w niezłym stanie (przez strzyżowski tunel można nawet przejechać samochodem), natomiast na terenie poligonu w Bliźnie zachowały się jedynie resztki stanowisk startowych rakiet i schronów dla odpalającej je obsługi oraz kilka częściowo wysadzonych schronów bojowych strzegących rejonu poligonu.
Cytowany prawie w całości tekst opublikowany został w materiałach wydanych przez Urząd Gminy Frysztak. Frysztak, 26 maja 2003 r.
powrót